Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Too Faced. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Too Faced. Pokaż wszystkie posty

14 sierpnia 2017

Róż Love Hangover | Too Faced

Fanką róży to ja nie jestem i sięgam po nie naprawdę rzadko. Dlatego nie skłamię, jeśli powiem, że w mojej toaletce znajdują się tylko trzy róże. Być może, to się kiedyś zmieni..
Jeden z nich jest od Too Faced, nazywa się Love Hangover - neutralny, różowy kolorek o wykończeniu satynowym. Możecie kupić go na Sephora.pl.
Pierwsze na co zwracamy uwagę, to opakowania tych kosmetyków - są po prostu rewelacyjne. Marka Too Faced nie zawodzi, ich produkty prezentują się baaardzo gustownie. I tak też jest w przypadku róży, zamknięte zostały w uroczych, plastikowych serduszkach. Mamy do wyboru 6 kolorków, o różnych wykończeniach - każdy znajdzie coś dla siebie :)
Róż nie pyli się, w dotyku jest niezwykle "miękki". Intensywność koloru można budować, ale UWAGA - trzeba uważać, ponieważ można przesadzić. Oczywiście, nie zmienia to faktu, że świetnie się z nim pracuje. U mnie nałożony rano, wytrzymuje, aż do wieczornego demakijażu w stanie nienaruszonym. Efekt, który pozostawia na policzkach bardzo mnie zadowala. Producent przypisuje im 16-godzinną trwałość - jestem skłonna mu wierzyć.
Jestem zachwycona tym cudem z kolekcji Love Flush. Jeśli będziecie miały możliwość sięgnięcia po niego, choćby miniaturkę - naprawdę polecam :)

13 lipca 2017

Rozświetlacze Snow Bunny and Candlelight Glow Rosy | TOO FACED

O marce Too Faced dowiedziałam się na YouTube. Tak, jestem YouTube'ową maniaczką, śledzę masę urodowych kanałów, które pochłaniają większość mojego wolnego czasu. Dzięki temu, wyłapuje dużo perełek kosmetycznych.
Vlogerki są zauroczone produktami tej amerykańskiej marki, chwalą nie tylko przepiękne opakowania, ale także doskonałą jakość kosmetyków, które nie są testowane na zwierzętach.
Kilka miesięcy temu, podczas wizyty w perfumerii Sephora do mojej kosmetyczki wpadły dwa rozświetlacze w wersji mini 2.5g, aktualnie są dostępne w standardowym rozmiarze 8g.
Zdecydowałam się na miniaturki, ponieważ rzadko sięgam po tego typu świecidełka w codziennym makijażu, dlatego ich zużycie zajęło by mi bardzo długo.
Pierwsze na co zwróciłam uwagę, to ich urocze opakowania. Są małe i poręczne, idealnie sprawdzą się na wakacjach.
Candlelight Glow - zawiera technologię Photolite, która rozprasza i załamuje światło, dzięki czemu skóra przy każdym oświetleniu jest lśniąca. Do wyboru są dwie wersje Rosy Glow (ta, którą ja posiadam) oraz Warm Glow (połączenie szampana i brzoskwinii). Nałożony na policzki, nadaje skórze przepiękny rumieniec, a złoto-różowa formuła rozjaśnia ją i oświetla. Te dwa pudry można ze sobą łączyć, tworząc odpowiedni dla siebie odcień. U mnie utrzymuje się cały dzień. W konsystencji jest miękki i przyjemny, dobrze się z nim pracuje. Pełnowymiarowy produkt kosztuje 135 zł. 
Snow Bunny mozaika czterech, ciepłych odcieni nadających skórze złoto-brązowego blasku. Możemy stosować je pojedyńczo, lub w dowolny sposób ze sobą łączyć. Równie dobrze się z nimi pracuje. W dotyku są bardzo jedwabiste. Na pewno nie zrobimy sobie krzywdy. Przepięknie wygląda nałożony delikatnie na całą twarz, "udaje" naturalną opaleniznę.
Pełnowymiarowy produkt kosztuje 139 zł.